czwartek, 12 listopada 2015

Jesienne wakacje z Himalaya, lecz nie w Himalajach ;)

Dzień dobry!

Miałam nie dotykać szydelka w tym tygodniu, ale kiedy dzieci dobrze się bawią i nie potrzebują mnie przez dłuższą chwilę zaraz słyszę dobiegające z plecaka wołania szydelka.... "Chodź do mnie, weź mnie do reki, ja tu tęsknię!". Jak tu nie ulec? Jak, pytam....

Zatem nie wytrwałam długo. Znaczy to chyba, że jednak jest ze mnie szydełkoholiczka, ale w sumie taki nałóg nie jest najgorszy ;)

Jak w temacie posta zabrałam z sobą w góry Himalaya Mercan Batik. Włóczka idealna na wyprawy w góry, nawet jeśli to nie są Himalaje.
Tym razem zabrałam z sobą niedawno zakupiona pełną kolorów tęczową wersję tej włóczki. Kolory są niesamowite, szybko się zmieniają i pięknie prezentują na tym co na razie powstało. Tworzę chustę dla starszego z Potworząt. Myślę, że Córcia będzie zadowolona. Dla mnie jako tworzącej to też duża radość, bo jak już pisałam w poprzednim poście na temat tej włóczki Mitenki i opaska w niebieskościach jest cudowna w dotyku.


Przesyłam Wam pachnące jesiennym lasem i słońcem gorące pozdrowienia!

Do zobaczenia znowu ;)

wtorek, 3 listopada 2015

Nowe doświadczenie z Anchor Aida :)

Dzień dobry!

Jestem niemal pewna, że każdemu czasem zdarza się kiedyś kupić coś głównie dlatego, że było w dobrej cenie z myślą, że może kiedyś się przyda ;)

Tak było i tym razem, kiedy zobaczyłam ten kordonek stwierdzilam, że ma ciekawy kolor, a że przy okazji kosztował połowę mniej niż normalnie, to kupiłam.



Leżał długo i czekal na swoją kolej, aż w końcu znalazłam odpowiedni dla niego wzór i tworzę.
Moje doświadczenie w tworzeniu serwetek jest bliskie zeru, niemniej coś tam już kiedyś robiłam ;) Do tej pory głównie na kordonkach Ariadna, jest to więc moje pierwsza wyprawa w świat innych nici i całą pewnością nie ostatnia.
Zachwycona jestem gładkościa i niewielka elastycznością nici Anchor Aida 10.

Na chwilę obecną jestem w trakcie pracy, na efekt końcowy musze jeszcze trochę popracować, jednak praca upływa póki co bardzo przyjemnie.

Jak juz pisałam Aida wpadła mi w ręce trochę przez przypadek, ale kolejne nici również firmy Anchor trafiły do moich przepastnych  szuflad tylko dlatego, że się komuś, dla kogo je kupiłam nie spodobały. Trudno - jego strata. Mnie natomiast idealnie pasują na wykończenie powstającej serwetki.
Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale jak skończę na pewno napisze kilka słów o
Anchor Metallic.


Teraz życzę wszystkim miłego dnia i uciekam jeszcze trochę nad serwetka popracować póki moje kochane Potworzęta są w przedszkolu.

Do zobaczenia!



piątek, 30 października 2015

Pan Ośmiorniczka znalazł swoją miłość ;)

Dzień dobry!

Jakiś czas temu powstał chłopczyk ośmiorniczka,  będący prezentem urodzinowym dla młodszego z Potworząt.


Jednak jak mi oznajmiło starsze chłopczyk czuł się samotny i przez to posmutniał bardzo. Postanowiłam więc zrobić dla niego towarzyszkę :) 


Nie przypuszczalam, że aż tak bardzo się polubią, ale jak widać mają się ku sobie ;)



Chyba niedługo będę im musiała jakieś stroje ślubne wymyślić, bo tworzą tak piękna pare, że chętnie bym ich zobaczyła na ślubnym kobiercu ;)

Miłego dnia i nadchodzącego weekendu życzę :D

poniedziałek, 26 października 2015

Panna Lalusia

Dzień dobry! 

Część  z Was widziała już lalusię na stronie Pudło ze Skarbami, jednak dla tych, którzy z Facebooka nie korzystają postanowiłam pokazać  ją również tutaj. 

Stworzona została od początku do końca wg mojego pomysłu,  nie korzystałam ze schematów, bo miała być wyjątkowa i niepowtarzalna. 

Powstała z myślą o mojej córeczce, której do tej pory żadna lalka jakoś nie pasowała. 
Okazało się, że ta stworzona rękami mamusi jest najlepsza lalką na świecie - jedyną,  którą starsze z Potworząt zabiera z sobą na spacery,  czy do przedszkola. 

Warto było poświęcić tyle godzin pracy,  żeby powstała nowa przyjaciółka dla dziecka ;) 

Lalusia - do dziś bezimienna - w całości wykonana jest z bawełny Camilla Madame Tricote. Dla mnie to najlepsza włóczka na szydełkowe zabawki.  Cudownie przyjemna w dotyku,  nie mechaci się w trakcie używania -  a możecie mi wierzyć,  że moje Potworzęta używają swoich zabawek dość intensywnie ;) 
Dla tych wszystkich,  którzy cenią sobie naturalne włókna i wysoką jakość Camilla to włóczka idealna. 

Przedstawiam Lalusię :) 




Jak się Wam podoba? W planach mam wykonanie kolejnej w najbliższym czasie,  tylko nad kolorystyką dumam ;) 

Miłego dnia! 

poniedziałek, 19 października 2015

Niespodzianka z Angora Active Yarn Art

Dzień dobry! 

Weekend urodzinowo-rocznicowy za mną. Szydełko poszło w odstawkę  na ostatnie dwa dni,  ale dziś od rana tworzę :) 

Całkiem niedawno w moje ręce wpadła włóczka Angora Active - Yarn Art. 
Nie mogę napisać w jakim celu w nie trafiła,  bo nie byłoby niespodzianki :p
Muszę jednak słów kilka o tejże włóczkę napisać,  bo wydaje mi się być idealna na ten jesienny czas,  a może i nawet zimowy. 


Przyznaję,  że to mój pierwszy kontakt z angorą  lub - jak kto woli - moherem i przyznaję,  że jest to całkiem  miły kontakt :) 
Włóczka w dotyku jest dość przyjemna,  ma łaskoczące kudełki,  które jednak tych bardziej wrażliwych (takich jak ja) mogą trochę gryźć -  na szczęście nie zjadają żywcem ;) Zostawiają natomiast przyjemne uczucie ciepła, więc dla mniej wrażliwych mogę śmiało polecić. 

To co obecnie powstaje u mnie nie ma zbyt skomplikowanego wzoru -  więc szansa na jakąś pomyłkę jest raczej bliska zeru i dobrze,  bo jak się dowiedziałam juz na samym początku włóczka tego typu nie wybacza pomyłek. Włoski sprawiają, że mocno potrafi się złapać sama siebie w trakcie pracy i prucie jest bardzo trudne. 

Niemniej robota pięknie płynie,  a radość z tworzenia jest :)
Pozostaje mi mieć nadzieję,  że radość osoby,  którą moim wytworem za jakiś czas obdaruję będzie równie wielka. 

 

Teraz pędzę otworzyć urodzinowa paczkę z włóczkami,  która przed momentem przyniósł mi kurier :)

Miłego dnia!

poniedziałek, 12 października 2015

Spaghetti z rana ;)

Dzień dobry!

Pogoda dziś jaka jest każdy widzi.  Padający z nieba śnieg z deszczem niespecjalnie zachęca nas do wyjścia z domu. My z Potworzętami musieliśmy dziś jednak pomaszerować z rana do przedszkola i choć zmarzłam trochę, to widząc radość dzieciaków od razu robiło mi się cieplej. 

W drodze do domu snułam szydełkowe plany na jesienne i zimowe chłody dotyczące mojej osoby,  bo zmarzluch ze mnie straszny ;)

Niemniej plany muszą chwilę zaczekać,  bo ktoś czeka niecierpliwie na moje rękoczyny ;)

Usiadłam więc zaraz po powrocie do domu  z kubkiem gorącej kawy i szydełkiem oraz włóczką Spaghetti,  bo przecież nie ma to jak dobre spaghetti na śniadanie ;)



Lubię pracować na tej włóczce, niemniej drażni mnie to że nie jest równa. Wiem, że to włóczka recyklingowa i każda jest inna,  ale grubość "sznurka"  powinna być mniej więcej taka sama w całym motku,  a nie zawsze tak jest. Utrudnia to znacznie pracę zwłaszcza przy większych projektach.
Niezależnie od jej wad daje wiele możliwości. Ja kupiłam ją z myślą o zrobieniu dywanu do dziecięcego pokoju,  ale jak do tej pory nie powstał ;)  trochę w tym mojego lenistwa,  ale też trochę stało się tak z powodu tej wcześniej wspomnianej nierównej grubości sznurka. 

Z radością za to tworzyłam małe rzeczy,  jak np. podkładki pod garnki,  opaski do włosów czy wreszcie bransoletki. 





Dziś w końcu udało mi się wyczarować dla koleżanki i jej córki taki komplet bransoletek.  Mam nadzieję, że się spodoba ;) 




czwartek, 8 października 2015

Mitenki i opaska w niebieskościach - Himalaya Mercan Batik

Dzień dobry!
Ostatnio jakoś ciężko było się zabrać za pisanie,  ale ogarniam się i spróbuje pisać regularnie.
Dużo się działo w międzyczasie,  sporo nowych rzeczy powstało.
Wszystko to można zobaczyć na Facebook Pudło ze Skarbami

Dziś chciałam pokazać Wam coś, co powstało jakiś czas temu z myślą o jesiennych chłodzące.
Niebieski komplecik opaska i mitenki.

Bardzo lubię tę włóczkę -  Himalaya Mercan Batik. Jest przyjemna w dotyku niczym bawełna, zresztą tak właśnie wygląda ;) Co ważne bardzo przyjemnie się ślizga się po szydełku,  no i te kolory....  Dla mnie bomba :)  Choć preferuję włókna naturalne,  lub przynajmniej mieszanki to ta Himalaya nie raz jeszcze u mnie zagości.


Tak pięknie komplet prezentuje się na starszym z Potworząt. Klara oczywiście musiała na jesienny słoneczny spacer zabrać swoje motylki.



Życzymy miłego dnia!